Katolik że mnie jak z koziej d…łoni trąba, ale…
Dla mnie jako dziecka, papież Polak był od zawsze. Mam jakieś przebłyski z dzieciństwa odnośnie jego istnienia. Byłem pewien, że papież to jakiś super-ksiądz i oczywiście jest Polakiem i zawsze tak będzie. Pamiętam rodzinne spotkania, podczas których dorośli słuchali na kultowym „Kasprzaku” taśm magnetofonowych z jakimiś przemówieniami człowieka o ciepłym głosie oraz patriotycznych pieśni. Jan Paweł II lub „nasz papiesz” tak o nim mówili (tak rozumiałem), coś tłumaczył i wiedziałem jakoś, że jest dobry. Nic więcej nie pamiętam, aż do roku 1987, kiedy to na dwa lata przed upadkiem, co prawda na cztery łapy, komuny, Jan Paweł II odwiedził moje miasto Szczecin. Nie pamiętam ani jednego słowa, które powiedział, pamiętam jedynie jego sylwetkę i atmosferę tych dni oraz tłum ludzi, widzianymi oczami dziecka.
Wcześniej
Wszędzie Milicja, w ciężarówkach i gazikach. Zaparkowane dyskretnie, wypełnione Zomowcami, na których (wiem to z opowiadań rodziców) jako trzylatek zbierałem kamienie. Ot, taka dziecięca zabawa tych czasów. Dlaczego? Co 3-5 latek wiedział o sytuacji politycznej w Polsce? Otóż wiedział tyle, że Zomowcy strzelali pociskami z gazem łzawiącym w nasze okna, bili pałami stoczniowców (w tamtym czasie stoczniowiec dla mnie był kimś kto z nimi walczy), zamykali Solidarność w więzieniach i nie było „Teleranka”. Solidarność pamiętam z ulotek. Znalazłem taką idąc z mamą do domu. Nie chciałem jej wyrzucać, była dla skarbem, jednak na rogu ulicy stali zomowcy przy koksowniku. Bałem się strasznie. Jednak mama uspokoiła mnie, mówiąc, że ma specjalną kieszonkę w jeansach (ta mała nad prawą główną kieszenią) i że nikt tej ulotki tam nie znajdzie. Rzeczywiście nie znaleźli, a ulotkę mam do dzisiaj w rodzinnym archiwum. Dziękuję mamo.

Po stanie wojennym nastąpiła u mnie polityczna, pamięciowa pauza, aż do wizyty papieża. Szliśmy „z buta” i było ciepło. Na Jasne Błonia w Szczecinie, gdzie odbywała się oficjalna część wizyty papieża, szły tłumy ludzi. Czuć było napięcie, skrywaną radość i nadzieję na zmianę. Skąd to wiedziałem? Byłem już na tyle świadomy, żeby wiedzieć po co i przede wszystkim dlaczego są kartki na cukier czy buty. Wiedziałem dlaczego dyrektor zakładu, w którym pracowali moi rodzice, cholerny komuch Wołoszczuk, po wielu latach naszych oczekiwań na przydział telefonu, osobiście zerwał kable telefoniczne z naszego domu, byle byśmy go nie mieli, bośmy wywrotowcy.
Wróć…
Plac był podzielony na sektory ogrodzone barierkami. Staliśmy kilka godzin (dla mnie całą wieczność), uczestnicząc we mszy świętej celebrowanej przez Jana Pawła II. Widziałem go z odległości 100 metrów. Nie rozumiejąc wiele z tego co mówił papież, obserwowałem ludzi. Zwykli wąsaci „Janusze”, siostry zakonne, starsze panie, grupki młodych, faceci w garniturach (pomimo upału), dzieci, trzymali się za ręce i śpiewali. Eh, jak oni śpiewali… Sam śpiewałem, pod wpływem atmosfery pewnie, ale w niebogłosy. Człowiek ubrany na biało, czyli dla mnie już nie „papiesz”, a Jan Paweł II, pobłogosławił wszystkich (także tych uczestniczących we mszy służbowo) i wsiadł do papamobile. Biały Mercedes robił wrażenie na tle Moskwiczy i Polonezów. Pomachał, uśmiechał się i zniknął.
Później
Słysząc dyskusje dorosłych wiedziałem, że nadchodzą zmiany. Pamiętam ten moment dokładnie, kiedy wracając ze szkoły, zobaczyłem raptem transparent „Solidarność” na płocie z tarcicy, okalającym budowę nowego osiedla Somosierry w Szczecinie. Pobiegłem szybko do domu i poinformowałem o tym rodziców. Oczywiście wiedzieli więcej niż ja, ale udawali zaskoczenie. Kilka dni, a może tygodni później, pani w telewizji powiedziała: sztandar wyprowadzić!

Jeszcze później
Jako nastolatek przeżywający okres buntu, buntowałem się, jak to zwykle bywa, przeciwko wszystkiemu, także przeciw kościołowi bo to „czarna mafia” i … w ogóle ( „w ogóle” to najlepszy argument nastolatków na wszystko). Pomimo zainseminowanego przez „michnikowe” media antyklerykalizmu, Jan Paweł II był dla mnie… czymś, kimś ponad. Jego nie ruszałem i nie pozwalałem ruszać innym. Podczas mojego dorastania Jan Paweł II odbył kolejne pielgrzymki do ojczyzny i jakoś tak się składało, że zawsze oglądałem je w TV.
Znacznie później
Wiadomości z Watykanu docierały ze wszystkich mediów. Wiadomo było, że koniec pontyfikatu Jana Pawła II jest bliski. Wreszcie stało się. Umarł ten wielki kapłan, Polak i polityk. Oglądałem jego pogrzeb w telewizji. Jako żem człowiek „muzykalny”, zrobił na mnie wrażenie śpiew chóru podczas ceremonii, ale…moment kiedy to zerwał się wiatr (dla wielu, w tym dla mnie, był to Duch Święty) i zamknął otwartą Biblię leżącą na trumnie już w tej chwili, Karola Wojtyły, był czymś. czego opisać słowami się nie da, przynajmniej ja nie potrafię. Coś się skończyło.
Koniec sentymentalnej podróży w dziećnastolectwo, czas na konkrety.
Pierwsza pielgrzymka
Pierwsza pielgrzymka do Polski w 1979 była momentem przełomowym.
W czerwcu 1979 roku Jan Paweł II odwiedził Polskę po raz pierwszy jako papież. Była to pielgrzymka historyczna, która zgromadziła miliony ludzi. Jego przemówienia, zwłaszcza na Placu Zwycięstwa w Warszawie (dziś Plac Piłsudskiego), miały głęboki wpływ na Polaków.
To właśnie wtedy padły z jego ust chyba najważniejsze dla Polaków słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!” To po nich ludzie zobaczyli, że są miliony tych, którzy myślą podobnie. To podważyło komunistyczną propagandę i dodało odwagi opozycji.
Wybucha strajk
Niektórzy historycy uważają, że to właśnie wtedy rozpoczął się proces demontażu komunizmu w Polsce, który doprowadził do powstania „Solidarności”. Rok po pielgrzymce, w 1980 roku, w Stoczni Gdańskiej wybuchł strajk, który doprowadził do powstania NSZZ, pierwszego niezależnego związku zawodowego w bloku wschodnim. Jan Paweł II stał się duchowym patronem „Solidarności”. Jego nauczanie o godności pracy i prawach człowieka było ideologicznym fundamentem dla tego ruchu. W Watykanie powstała tajna komórka wsparcia dla „Solidarności”. Papież i jego współpracownicy, m.in. kardynał Agostino Casaroli, pomagali w przekazywaniu informacji oraz finansowym wspieraniu podziemnych struktur. W czasie stanu wojennego 1981-1983 (to wtedy podobno zbierałem kamienie na Zomowców), Kościół stał się jedyną realną instytucją, która mogła pomagać opozycji, m.in. przez działalność charytatywną (paczki z darami z „zachodu”) i ukrywanie działaczy antykomunistycznych.
Zamach na papieża
Sowieci, widząc jaki wpływ ma w Europie Środkowej, Karol Wojtyła , postanowili przeciwdziałać i zorganizowali zamach na Jana Pawła II. Rosjanie nigdy, oficjalnie się do tego nie przyznali, co oczywiste, ale 13 maja 1981 roku turecki zamachowiec Mehmet Ali Ağca postrzelił papieża na Placu św. Piotra. Dlaczego chciano go zabić? Otóż Jan Paweł II był jednym z największych zagrożeń dla sowieckiego systemu. Inspirował opór przeciwko komunizmowi i jednoczył miliony ludzi. Komuniści to komuniści, ale jednak papież to był Polak. Po zamachu jego wpływ tylko wzrósł. Polacy i inni mieszkańcy bloku wschodniego poczuli jeszcze większą więź z papieżem i jego misją.

Po odzyskaniu zdrowia Jan Paweł II zawarł pewien sojusz z dosyć ważną osobą w światowej polityce, czyli z samym Ronaldem Reaganem, czyli w sumie z Zachodem. Efektem tej współpracy było wspólne działania Watykanu i CIA, które wspierały „Solidarność” finansowo i logistycznie. Papież i Reagan mieli wspólną wizję: obalenie komunizmu nie poprzez wojnę, ale poprzez wsparcie dla ruchów niepodległościowych i presję polityczną. Watykan miał doskonałą sieć informacyjną w krajach bloku wschodniego, co pomagało Zachodowi zrozumieć sytuację w ZSRR i krajach satelickich i odpowiednio postępować.Dzięki tym działaniom wzrosła izolacja Związku Radzieckiego, a presja ekonomiczna i społeczna doprowadziła do jego osłabienia.
Papież Polak
Papież Polak, podważał w swoich homiliach, fundamenty ideologiczne komunizmu podczas wizyt w krajach bloku wschodniego (np. w Czechosłowacji i na Węgrzech) czym wzmacniał ruchy opozycyjne. Jego nauczanie docierało także do ZSRR wielu ludzi, nawet w Moskwie, zaczęło kwestionować system sowiecki pod wpływem jego słów. Jan Paweł II spotykał sięga czechosłowackim dysydentem a późniejszym prezydentem Czech Václavem Havlem. Spotkania te miały ogromne znaczenie dla Aksamitnej Rewolucji w 1989 roku. Litwa, Łotwa, Estonia a nieco później Rumunia, także uwolniły się spod sowieckiego jarzma, między innymi dzięki wsparciu Karola Wojtyły. Oczywiście Karol Wojtyła, czyli Jan Paweł II, czyli „nasz papiesz” nie obalił komunizmu sam jednak trwałoby to obalenie znacznie dłużej lub mogło się nigdy nie udać gdyby nie on. Dziś jest rocznica śmierci Jana Pawła II. Nawet jeśliś niewierzący, pamiętaj komu, między innymi, zawdzięczasz to, że żyjesz w „wolnym świecie” i możesz ten lub inne teksty przeczytać.